Ilekroć mój ojciec wyjeżdżał na delegację wielkie było prawdopodobieństwo, że skończy się gaz pod kuchenką oraz że mój młodszy brat się rozchoruje. Dziwnym trafem w moim obecnym życiu sytuacje, z którymi łatwiej byłoby sobie poradzić z pomocą Mojego zdarzają się gdy gdześ wyjedzie.
W goszczącym mnie Imperium (a przynajmniej w tej części, w której mieszkam) obsypuje się grządki z kwiatami i ziemię dookoła drzew w ogrodach czymś co tu się nazywa mulch, a z czym w Europie się nie zetknęłam. Mulch jest rodzajem bardzo grubych, zleżałych trocin. Występuje w różnych odcieniach od jasnobrązowego do czarnego. Nawozi glebę, zapobiega nadmiernemu jej wysychaniu, rozsiewaniu się chwastów, a także całkiem estetycznie wygląda. Kupuje się go na worki w sklepach ogrodniczych albo na jardy sześcienne w sadach i innych ogrodnictwach. W tym roku zdecydowaliśmy się po raz pierwszy na tę drugą eventualność jako bardziej ekonomiczną. Po przeliczeniu ilości worków, jakie zużyliśmy w zeszłym roku, wyszło nam, że potrzeba nam pięć jardów. Mój wyjeżdżał służbowo na 4 dni, ale zanim wyjechał, zdążył jeszcze w upatrzonym sadzie zamówić ten mulch. Zawiadomił mnie, że produkt dostarczony będzie jeszcze tego samego dnia i zrzucony przed garażem. Fajnie, pomyślałam sobie, jest ładna pogoda, to wieczorem po pracy mogę zacząć tę kupkę rozprowadzać.
Gdy zajechałam wieczorem pod dom, oczom moim ukazała się czarna hałda niepokojącej wielkości. Przebrałam się i zaczęłam ładować to na taczki i rozsypywać na grządki. Ładowałam, woziłam, ładowałam, woziłam, ładowałam, woziłam, dzień miał się ku końcowi, wiał ożywczy wiaterek, powietrze przepełniał zapach kwitnących krzewów i radosny śpiew ptaków, sąsiedzi wyprowadzali psy na spacer, słońce schodziło coraz niżej, niebo na zachodzie krwawo się czerwieniło, a czarna hałda jak się piętrzyła, tak się piętrzyła, jak te zwalane jesienią do piwnic w moich rodzinnych stronach po drugiej stronie oceanu góry węgla przypominała, tak przypominała. Gdy już się do cna zećmiło, dałam za wygraną i poszłam wziąc gorący prysznic i napić się wiadra herbatki oraz szklaneczki tequili (to w celu zapobieżenia zakwasom), oraz udać na zasłużony odpoczynek.
Zakwasów faktycznie nie miałam. A góra mulchu? Po powrocie Mojego podsypaliśmy go jeszcze szczodrze pod krzaczki wzdłuż ścieżki, dali jednym sąsiadom, którzy potrzebowali do ogródka, wmusili drugim, którym też jakoś się przydał… Ostatecznie obyło się bez aukcji na e-bayu.