Upał

Trawnik wysechł i zamarł, zamieniając się w sztywne, wyblakłe ściernisko. Granice upału wyznacza tylko klimatyzacja, bo gorąco jest nawet w nocy.* Nie padało od miesiąca, ale wilgotne (o ironio!) ciepło oblepia człowieka już o szóstej rano, a w miarę upływu godzin jego uścisk staje się coraz szczelniejszy. W okolicach południa zamienia się w żelazną obręcz, a po południu w małym, ludnym zwykle, parku w centrum Wielkiego Hamerykańskiego Miasta spotkań można już tylko wariatów i bezdomnych.**
 
"(…) o nieprzytkomnej od żaru godzinie południa (…) kiedy czas, oszalały i dziki, wyłamuje się z kieratu zdarzeń i jak zbiegły włóczęga pędzi z krzykiem na przełaj przez pola. Wtedy lato, pozbawione kontroli, rośnie bez miary i rachuby na całej przestrzeni, rośnie z dzikim impetem na wszystkich punktach, w dwójnasób, w trójnasób, w inny jakiś wyrodny czas, w nieznaną dymensję, w obłęd."
No, a z czego to cytat?
*Podano do wiadomości, że organizowane są specjalne miejsca, dokąd osoby nie mające do dyspozycji klimatyzowanych pomieszczeń, mogą pójść się ochłodzić.

**Nie będąc autorytetem w tej dziedzinie jestem przekonana, że dużo wariatów zostaje tu (i pewnie nie tylko tu) bezdomnymi, a bezdomych wariatami. Na temat skutków przyczynowo-skutkowych istnieje zapewne cała literatura fachowa.

Dodaj komentarz