Tailgating

0
false

18 pt
18 pt
0
0

false
false
false

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:”Table Normal”;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt;
mso-para-margin-top:0in;
mso-para-margin-right:0in;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0in;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ascii-font-family:Cambria;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Cambria;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

Jeszcze trzy dni
temu odbywałam mój południowy spacer w klapkach, a dzisiaj bez swetra i kurtki ani
rusz.Wiatr wieje. Deszczyk pada, ciemno, wietrzno, ponuro, nie można już dłużej
ignorować nadejścia jesieni. 

Kilka dni temu, gdy jeszcze
było ciepło i przyjemnie, mój kolega wyszedł wcześniej z pracy, udając się na
mecz lokalnej drużyny. Mecz zaczynał się dopiero wieczorem, ale już po południu
on i kilku znajomych spotykało się na części przedoficjalnej, zwanej w lokalnym
narzeczu tailgating. Hamerykańskie to
słówko ma kilka znaczeń, w tym wypadku chodzi o nieformalną imprezę, mającą
miejsce wokół zaparkowanego samochodu, przeważnie na parkingu stadionu, przed
rozpoczęciem meczu, polegającą na spożywaniu produktów przywiezionych w tymże
samochodzie (często grillowanych na niewielkim przenośnym grillu) oraz
spożywaniu napojów alkoholowych (głównie piwa), wyjmowanych z bagażnika tegoż samochodu.
Są tacy, którzy przysięgają, że owe parkingowe posiedzenia to najfajniejsza
część chodzenia na mecze. (Przynajmniej dopóki się człowiekowi, zwłaszcza płci
żeńskiej, nie zachce po tych wszystkich piwach sikać – obiekty sanitarne na
kilka godzin przed meczem są bowiem jeszcze niedostępne.) 

Cóż, co kraj to
obczaj – po przeciwnej stronie oceanu spora część regularnych bywalców meczów
za najzabawniejszą część uważa odbywające się z ich okazji mniej lub bardziej
krwawe burdy. W tym kontekście stwierdzenie, że Hamerykanie są z Marsa, a
Europejczycy z Wenus, wydaje się co najmniej nieadekwatne.

Dodaj komentarz