Pewnego majowego piątku wyszłam wcześniej z pracy i pojechaliśmy na lotnisko. W założeniu mieliśmy niedługi lot do Miami na Florydzie, nocleg w hotelu, a następnego ranka lot na Bonaire*. Będąc już na lotnisku dowiedzieliśmy się, że lot do Miami został odwołany. Nie-bardzo-miły pan przy stanowisku hamerykańskich linii lotniczych oznajmił, że tego dnia już do Miami nie polecą i on może nas ewentualnie wysłać do Palm Beach, blisko, tylko około dwóch godzin jazdy samochodem do Miami. Samolot odchodzi za cztery godziny. Ponieważ alternatywą był powrót do domu i zrywanie się przed świtem, żeby zdążyć na połączenie poranne, zdecydowaliśmy się lecieć do Palm Beach. Samolot w rzeczywistości spóźnił się jeszcze dwie godziny, w Palm Beach byliśmy krótko przed północą, zastanawiając się, czy też znajdzie się taksówkarz lub kierowca Ubera, chętny na tak długi kurs o tak późnej porze. Kierowca Ubera znalazł się natychmiast. Po półtorej godziny jazdy umilanej przyjazną pogawędką z młodym Brazylijczykiem, dotarliśmy do hotelu. Dalszy ciąg podróży przebiegł już zgodnie z planem i następnego dnia zamieniliśmy buty na klapki.
Nurkowanie na Bonaire, bo taki był główny cel naszego wyjazdu, jest samą przyjemnością, w dużej mierze dzięki odpowiedzialnej polityce ochrony rafy koralowej prowadzonej już od wielu lat przez władze i wspieranej świadomie przez liczące około 12 tysięcy mieszkańców, społeczeństwo wyspy. Stabilna sytuacja polityczna sprzyja naturze, a katastrofy polityczno-gospodarczo-humanitarne, jak ta mająca teraz miejsce w pobliskiej Wenezueli, mają negatywne konsekwencje dla przyrody szybciej, niż byśmy myśleli. Na Bonaire jest duża kolonia flamingów. Różowe te ptaki gniazdują na wyspie, a żerują nieraz dość daleko, na przykład w Wenezueli. Od czasu, gdy zapanował tam głód, wyprawy te stały się dla nich niebezpieczne – Wenezuelanie zabijają je i zjadają. W prowadzonym na wyspie sanktuarium flamingów jest teraz dużo bardzo małych piskląt bez rodziców, które trudno utrzymać przy życiu.
* Holenderska wyspa na południowych Karaibach.