Dawno temu, po drugiej stronie oceanu, na liściach ziemniaków żerowała stonka. Dzieci, zaopatrywane w słoiki, wychodziły całymi klasami na pola, by zbierać szkodniki. W tym czasie nikt już nie wierzył w mroczną legendę o Hamerykanach zrzucających stonkę z samolotów na socjalistyczne pola, ale pamięć o tych propagandowych bzdurach była równie żywa, co legenda o czarnej wołdze. W którą też już (prawie) nikt nie wierzył.
Minęło czasu mało-wiele, ówczesna uczennica szkoły podstawowej, na skutek wielu zbiegów okoliczności, znalazła się w Hameryce. Pewnego wyjątkowo, tak tutaj, jak i w Europie, upalnego lata, zauważyła latająco-skaczące, wcześniej tu niewidywane, kolorowe owady. Gdy kupowała warzywa w gospodarstwie ekologicznym, w oczy rzuciła jej się plansza ze zdjęciami tychże owadów, opisanymi jako zawleczony z Dalekiego Wschodu gatunek inwazyjny. Przeprowadzone w Internecie dochodzenie wykazało, że owi skacząco-latający przybysze, na skutek wysokich temperatur i braku naturalnych wrogów w tej części świata, w ciągu ostatnich kilku lat zatracili całkowicie umiar w rozmnażaniu się. Składają jaja na pniach drzew, a ich larwy następnie te drzewa niszczą. Nie tylko drzewa zresztą, winorośl też nie jest przed nimi bezpieczna.
Przerwa obiadowa, piękna pogoda, siedzimy na patio przy biurze. Po oparciu krzesła naprzeciwko chodzi jeden z najeźdźców. Dochodzi do jednego końca, w poszukiwaniu ciągu dalszego drogi macha przednią parą odnóży, drogi nie ma, bo oparcie opada pionowo w dół, owad się odwraca i zmierza w kierunku przeciwnym. Dochodzi do drugiego końca oparcia, macha przednimi odnóżami, znowu nic nie znajduje, odwraca się i lezie z powrotem, po czym historia się powtarza.
– I taki niekompetentny robal ma stanowić zagrożenie dla ekosystemu? – Zastanawia się nasz grafik komputerowy.
Cóż, pojedynczo nie wyglądają na groźne. Ale gdy w kilkanaście dni później, przy obiedzie na świeżym powietrzu, owe latające i skaczące niezgraby w hurtowych ilościach odbijają się człowiekowi od czoła i wpadają do talerza, sytuacja przestaje być śmieszna.
P.S. Idźcie 13-tego na wybory, bo jeszcze wam każą stonkę do słoików zbierać.