0
false
18 pt
18 pt
0
0
false
false
false
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:”Table Normal”;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt;
mso-para-margin-top:0in;
mso-para-margin-right:0in;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0in;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ascii-font-family:Cambria;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Cambria;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}
Gość miał akcent, który z miejsca
określiłabym, jako rosyjski. W celu zweryfikowania tej teorii użyłam najbardziej nieinwazyjnego, w moim przekonaniu, sposobu na wyjawienie pochodzenia interlokutora: jaki znasz jeszcze język, poza angielskim? Popatrzył
na mnie z niedowierzaniem i, jakby chciał powiedzieć, co się głupio pytasz, kiwając
głową, mruknął: rosyjski. Ponieważ nie lubię asymetrii w grzecznych towarzyskich
kontaktach, od razu powiedziałam, że jestem Polką. Kiwnął głową w sposób dający
do zrozumienia, że nie jest to dla niego żadną rewelacją.
Jedyną osobą, która zdała się
przywiązać do naszej konwersacji jakąkolwiek wagę, był stojący obok tubylec,
który z miejsca poczuł się w obowiązku stwierdzić, że on jest tylko "głupim
Amerykaninem" (to cytat, nie mój brak szacunku do mieszkańców goszczącego mnie kraju!) i żadnych obcych języków nie zna. Nigdy nie jest za późno – użyłam
zawodowej frazy. Tutaj nastąpiła opowieść o tym, jak był ostatnio na Karaibach
i nauczył się po hiszpańsku zamawiać piwo, i ta wiedza okazała się
wystarczająca do przetrwania. Widzisz, początki już masz za sobą. I to jakie
praktyczne – zachowałam się iście po tutejszemu.
No i teraz nie wiem, czy motywacją gadatliwego
Amerykanina była zmiana tonu tej lakonicznej polsko-rosyjskiej wymiany
informacji (jakby na to nie patrzeć, w pełni udana) czy też sprowadzenie tematu
rozmowy na swoją osobę?