Dobrych parę lat temu, gdy jeszcze pracowałam w Wielkim Hamerykańskim mieście, biurko obok siedziała moja koleżanka z Ukrainy. Pamiętam, jak po przeczytaniu jakichś wiadomości dotyczących Rosji, skomentowała, że Polsce to dobrze, jest w Unii Europejskiej, jest w NATO, może rozwijać się spokojnie. Pamiętam też swoją odpowiedź i głębokie przekonanie, że dla Ukrainy to też przecież tylko kwestia czasu, będą i w Unii i w NATO, w ich przypadku trwa to trochę dłużej, ale to jedyna możliwa droga. I westchnienie Nadii:
– Nie, oni nas nigdy nie puszczą.
Oni – znaczy Rosja. Uznałam to wtedy za przejaw czarnowidztwa.
No i przypomniało mi się w tym tygodniu. Kamieniem w żołądku, żelazem w gardle, solą w oczach. Rozpacz i niewypowiedziana wściekłość. Jak lunatyczka poszłam do pracy, coś tam robiłam, ale naprawdę obchodziły mnie tylko odświeżane co chwilę wiadomości na stronach Gazety Wyborczej i New York Timesa. Nadal nieustannie je śledzę.
Wielki jest mój podziw dla Ukraińców na tej wojnie. Choć, jak się okazuje, Nadia miała trochę racji, to widząc, jak Ukraina się broni i jak wielu ludziom na zachodzie łuska spadła z oczu, podtrzymuję swoje przekonanie, że Ukraina w końcu będzie i w Unii Europejskiej i w NATO. Po tym, jak to bestialstwo się skończy, będzie to raison d’etre nie tylko dla niej, ale i dla Unii i dla NATO. Sława Ukrainie!
P.S. Godne zaufania strony w internecie gdzie można wpłacać na wszystko, nie tylko na broń dla Ukrainy: