W zeszłym tygodniu czara się przepełniła, względnie włosy urosły mi tak bardzo, że trafił mnie szlag i sięgnęłam po maszynkę. Zakładałam, że ładnie obetnę sobie boki, czubek głowy i to, co inni ludzie noszą jako grzywkę. Wątpliwości budzić mogła jedynie praca nad tyłem głowy. Ponieważ znam siebie, widziałam, że gdy dojadę tam z kosiarką i coś pójdzie nie tak, dostanę szału w wyniku którego nie tylko mój własny wygląd, ale i bezpieczeństwo otoczenia stanie pod znakiem zapytania. Nie chcąc więc dokładać rodzinnej awantury do ryzykownej sytuacji na swej głowie, uprzedziłam Mojego, co do moich zamiarów i że najprawdopodobniej za chwil kilka będę w panice wołać go na ratunek. Obiecał przyjść z odsieczą tak fryzjerską, jak i mentalną.
Uspokojona zabezpieczonym odwrotem sięgnęłam po youtuba, żeby obejrzeć sobie ze dwa filmiki wyjaśniające, jak się zabrać do rzeczy. W związku z panującą izolacją jest ich od groma, faceci radzą facetom, niektóre filmiki zawierają profesjonalne wskazówki jak obchodzić się z maszynką, żeby nie wygryźć sobie dziur, a uzyskać pożądany efekt. Wzbogacona o wiedzę teoretyczną poczułam już nie tylko determinację (niech się dzieje co chce, ja się tych kudłów muszę pozbyć!!!), ale i wiarę w powodzenie desperackiego, zdawałoby się, przedsięwzięcia.
Jak przewidywałam, boki i góra głowy poszły dobrze. Czas na tył. Stojąc tyłem do dużego lustra usiłuję zgrać manewrowanie mniejszym lusterkiem, które trzymam w lewej ręce, z maszynką, którą operuję ręką prawą. Niby mam wieloletnie doświadczenie z czasów, kiedy jeszcze farbowałam włosy, ale nakładanie farby na potylicę, a golenie karku to jednak są dwie różne czynności. Mój stoi w drzwiach łazienki, spokojny, zrównoważony i gotowy do czynu. Powiedział, że mnie uratuje, więc jest. No to czemu ma stać bezczynnie i potęgować moje zdenerwowanie? Niech tnie! Usiadłam na taborecie i skupiłam się na powstrzymywaniu się od nerwowych pytań, cennych wskazówek i niezbywalnych komentarzy. Mój, gdy obieca, że coś zrobi, to przeważnie zrobi to dobrze, jeśli tylko mu nie przeszkadzać. Tak było i tym razem. Na końcu musieliśmy uzgodnić długość, czy raczej krótkość ostateczną włosów z tyłu na górze głowy, tam gdzie mam wicherki. W końcu się udało. Zadowoleni z owocnej współpracy, której efektem był mój nienaganny wygląd, pogratulowaliśmy sobie i zabrali się do sprzątania niezwykle owłosionej łazienki.